Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nowy Świt

Ktoś porysował niebo nad nami Zgasił latarnie na naszych ulicach Lecz my jesteśmy wciąż tacy sami Blask w naszych oczach nie gaśnie Bo wiemy że jesteśmy ważni na tej ziemi Choć chłód wciska się pod powieki Idziemy przed siebie krok za krokiem Bo w sercach niesiemy iskrę nadziei Która rozświetli każdy mrok przed nami Niebo oblecze się w nową szatę Rozedrze ciemność jasnym promieniem Horyzont powoli się rozchyli Gdy czas wybije nową godzinę.   Czy świat jest naszym domem? Czy edukacja jest ważna? Kto nadaje kierunki? 

W świecie wielkich horyzontów

Tak się wydawało, że wszystko będzie grało, lecz zabrakło tej czystej nuty, bez której ginie to, co być miało. Trudno zrozumieć, dlaczego w świecie wielkich horyzontów, tak wiele jest - a wciąż za mało. W uśmiechniętym świecie coś się pogubiło, pośród krzykliwych reklam w cień uleciało. Ulica milczy - tylko w domach słychać szepty i rodzi się pytanie - Jak to się stało, że z obfitości tak wiele braków powstało? Za mało nieba bez zarysowań, bez smug przelotnych chmur. Za mało powietrza czystego. Prawdy, która się zapodziała pośród ksiąg zakurzonych zapomnianych słów. Czas krótki, wydłuża się w oczekiwaniu - jakby chciał odpowiedzieć na zadane pytania. Na dzień, który odkryje ślad, nauczy patrzeć w dal, gdzie okrąg ziemi staje się lustrem nieba, w którym widać więcej, niż rozum odkrywa.

Echo milczącego poszycia

W cieniu leśnych przeżyć grudki ziemi spijają zachłannie każdą kroplę deszczu lub pękają z nadmiaru, jak słupki rosnące i opadające w wyścigu o uznanie. Korzenie wyginają się  w splocie własnych potrzeb,  szukając wody i dominacji. Czasem splatają się ciasno w relacji budowanej na lęku przed samotnością. Tylko stary dąb,  pod ciężarem wieków pochylony,  stoi w milczeniu.  Zapomniany przez słońce,  ściśle opleciony jemiołą,  która wdziera się w każdą bliznę kory,  karmiąc się jego tlenem. Nawet wiatr nie cieszy już zakochanych zapachem wiosny, lecz szepcze o konieczności  wpisanej w życie. Rozrzuca liście, jak słowa rzucane na wietrze lub niespełnione obietnice,  które gromadnie opadają na ziemię,  wypełniając jej pęknięcia, rozrywają  i kaleczą, a las milczy, jak przestrzeń,  która widzi więcej, niż mówi. W cieniu obojętności tli się niewielki płomyk nadziei  - maleńki zawilec wypuszcza pączki, w pospiechu, jakby chc...

Idź w pokoju

W drodze przez pola, lasy i łąki kwitnie pokój w ciszy zawarty. Ścieli się miękko pod stopami, jak obietnica dana tej ziemi. Wśród maków czerwonych, fiołków, złocieni światło przenika spośród drzew, budząc nadzieję, ptasi śpiew, że nic nie zniszczy piękna naszej ziemi. Pośród natury czas płynie łagodnie, ciepłem otula każdy nowy dzień. Świat na tę chwilę wstrzymuje oddech, gdy w trawie drży niepewny cień. Natura darzy potęgą nadziei, która wypływa z jej głębiny, pośród liści drżących na wietrze rozjaśnia mroczne chwile, zapisując w myśli niczym w księdze spokój na przyszłe dni i godziny. Pokój przyjęty i rozpowszechniony, zostanie na zawsze, jak światło, które nigdy nie zgaśnie i poprowadzi przez trudy życia do cichej i jasnej przystani.

Iść z umiarem

Pewne w tym momencie, co ważne, niezbędne, by nie popaść ponad miarę, co przygniecie swym ciężarem, by nie popaść w kierat pragnień, a przed siebie iść z umiarem. Nadmiar, mimo zdań przeróżnych często budzi trud, niepokój, lęk przed stratą i zajmuje czas i myśli, burząc przy tym cenny spokój. Budzi troskę o gadżety, świecidełka i pakiety wszelkich doznań, co w efekcie  ciężar niesie, by nie stracić, ale zyskać jak najwięcej. Nadmiar krąży w swym obiegu ciągłym „jeszcze”, tworząc zbędne gabaryty, by z pragnieniem iść na skróty. Lepiej mieć spokojne serce, minimalizm zasiać w nim i wziąć sprawy w swoje ręce, by nie dźwigać coraz więcej, a spokojnie przeżyć dni. Minimalizm to nie pustka, a otwarta przestrzeń, w której proste- najcenniejsze, odnajduje swoje miejsce. Bez wyścigu ponad miarę, walki o większy kawałek, który kruszy się z nadmiaru, choć dla innych wciąż jest darem w świecie wspólnych spraw i zajęć. Aby można żyć w poko...

Na ten czas

Światło pada prosto z nieba i rozjaśnia mroki świata, nic nie stanie mu na drodze, każdy cień rozświetli, aby dłużej nikt nie błądził, a spokojnie szedł przed siebie. Siła światła niepojęta - nic się przed nią nie ukryje, żadna myśl, łza, ni serce, które czuje. Ześle jasność, pokieruje drogą prostą, gdzie jest pokój, gdzie jest miłość, gdzie się lęk zmieni w nadzieję. Nie zaskoczy nic po drodze, gdy okryje swym promieniem, niczym zbroją chroniąc serce przed ciemnością, niepokojem. Na ten dzień radosny s łońce krąży po błękicie i rozjaśnia każdą chwilę. W sercu budzi się nadzieja, że odnajdzie, co ukryte jeszcze wczoraj. A gdy wieczór już nadejdzie, jasna g wiazda poprowadzi, wskaże drogę ku miłości, która zrodzi się w ciemności i rozjaśni każdą chwilę. Każde miejsce, oraz serce, co otworzy swe podwoje, przyjmie dary i rozpali iskrę, która poprowadzi prostym torem ku miłości, co narodzi się, zakwitnie niczym wiosna nawet w zimę. Jasna gwiazda wskaże drogę do stajenki, do Jezusa pop...

W poszukiwaniu

Oddech nadziei, ponad chmury sięga, w spojrzeniu rozkwita, w miłości i prawdzie, ma moc przebicia. Miłość   Iskra zapalna, zalążek szczęścia, wolna i piękna w głębi czeka, by ją odnaleźć i zaufać, odkryć w sercu człowieka. Prawda Zagubiona w świecie, z mroku powstaje. Wolna odnajduje ścieżkę, która ją rozjaśnia,  budzi nadzieję. W pełnym zaufaniu, w pokoju podąża, będąc dowodem, że w miłości pełna. Przyszłość Ścieżka wiedzie w głąb poznania i rozjaśnia myśli w locie, niczym ptaki krążą wokół, tańcząc po nieba błękicie, niosą z sobą ład i pokój. Kroki pewne nie ustają, oczy w dal utkwione, tam, gdzie światło jasno świeci. Przeszłość blednie i w przyszłości chce odnaleźć, to, co najważniejsze w świecie. 

Wiersze wybrane

Zapraszam https://ridero.eu/pl/books/wiersze_wybrane_slowem_malowane/

Jasne przekazy

Nie tylko jesień rysuje obrazy, zanurza krajobraz w cichej melodii. Każda pora roku śle jasne przekazy, niepowtarzalnym mieni się pejzażem. Wszystkie grają swoistą melodię, za i przed oknem, w domu i poza nim. W świecie wielkim i małym trwa koncert na wielką oraz małą skalę, równolegle grany. Nie liczy się w nim żadna oprawa, która wzrok przykuwa, lecz muzyka, co serce otwiera i płynie niewidoczna, nienamacalna, a najpiękniejsza, prosto z malutkiego i wielkiego wnętrza.  

Człowiek — historia

W oczach jest przestrzeń, w głębi można dojrzeć odbicie światła, które prowadzi, do serca przemawia. Myśl utrwalona, zlewa się w oddali, niczym promień światła rozjaśnia obszar, murem niepokoju okolony, który pod naciskiem faluje. Ocean głów i budzi się duch jedności, przelewa na strony, zamienia w czyn. Zwarty w sobie, ramię w ramię, idzie, śpiewa, odmawia litanię. Wspólna myśl łączy, dodaje sił, maluje pokój, w oczach błysk i wspólny cel rozjaśnia obraz, gdy braknie go, zapada mrok niepewności.

Listopadowe uczucia

Wiele opadłych liści na alejkach dzisiaj, lecz bije z nich ciepło niemal jak ze zniczy, których tyle, ile pamięci wciąż żywej o bliskich. I choć odeszli, to niezapomniani, połączeni na zawsze węzłem miłości. Są miejsca opuszczone, lecz nie samotne, gdyż liście otulają je ciepło i znicze zapalane dla ich pamięci. Świat uśpiony, lecz dziś ożywiony, budzi żywe i dobre wspomnienia. Niczym w ogrodzie modlitwy istnieje, w którym czas na łzy i czas na pokój. W skupieniu i oczekiwaniu na pełnię jego, w nadziei, która w świetle świec, przybiera barwy pamiętne i ciepłe. Gdyby namalować obraz ciszy tego świata, zawartego w modlitwie, niczym w jej ogrodzie, sięgnąłby po farby skupienia, wraz ze światłami na każdym grobie. Dojrzałby ogród widoczny w tych barwach, jak budzi się we wspomnieniach. W nim pamięć, miłość, Bóg czuwa, prowadzi alejkami zamyślenia, gdzie siła wspomnienia, dary modlitwy, niepojęte, a namacalne, gdy się stopniowo furtka uchyla, zapraszając do pełnego w niej uczestnict...

Jasność w uśmiechu

Gdy cały świat się śmieje i każda część rytmicznie działa, wszystkim tak samo do śmiechu, w swobodnym przepływie pogodnego szyku. I w każdym momencie jest pewne, gdy wyrównanym przemierza krokiem, rzeczowo, sprawnie i bezpiecznie. Gdy jedna część kroczy w prawo, a druga strona ciągnie na lewo, to przepoławia się całość i nic nie wynika z tego dobrego. I choć bliźniacze strony, z jednego źródła czerpią w zasadzie, podlegając podobnym potrzebom, to żadna zaspokoić nie jest ich w stanie. Gdy ciągnie każda w swoją stronę, gubią i rozmieniają cel na drobne, chwieją się i tracą grunt pod stopami. Gorzej, gdy więcej jest podziałów i każda ciągnie i czerpie dla siebie, aż w końcu nie ma nic więcej, niż marne realia na pół głodzie. Nędzne sterty papieru, papierowe szczęście, a to, co warte zabiegu znika nieokreślone i tylko jakieś pragnienie zatarte, jeszcze gdzieś w samym środku. Odezwie się czasem lub nawet ono zanika w utracie prawdziwego smaku, tego, co daje radość i jasność, tego, co daje ...

Szkice

Tam, gdzie horyzont we mgle ginie, słuchając uważnie, co w ciszy się kryje, spokój jasnością wypełnia przestrzeń i w koncentracji rozjaśnia chwile. Gdy nie ogranicza język, definicja jest prosta. Szkic myśli kreśli, co w duszy drzemie, pośród strumieni światła płynie, nim słowo samo się odkryje. Każda chwila rozjaśnia i obrazuje, co w prawdzie się odnajduje i w centrum spojrzenia nabiera treści. Cisza wyróżnia ją w tle, wypełnia po brzegi. Cały sens płynącej wiedzy mieści się w kluczowym zdaniu, które wypowiedziane na głos, ujawnia niezmienną prawdę, bez zbędnej domieszki i gdybań.

Jakie słowa taki dzień i życie

Gdy burzy się, piorunów pęk leci przed i niczym balon pęka spokój, efekt domina lawiną słów zalewa dzień, marszczy brwi, kusi, zagrzewa do walki wręcz. Są, które koją, niosą pokój i płynie strumień łagodnych słów. Słoneczny uśmiech rozjaśnia dzień, lekki ich dźwięk, łączy i cieszy, nie doszukuje się zbędnych cech, a wydobywa, co piękne jest. Wszystko we wszystkim ma znaczenie, lecz zmienia się przez prymat widzenia.

Pragnienia

Stęsknieni biegniemy z wiatrem w kieszeni,  deszczem skropieni,  by szybciej odnaleźć i wciąż  mijamy się po drodze.  Biegniemy, by zaspokoić  rosnące pragnienie, które w nas drzemie. Zaspokojone znów się upomina - nigdy o mnie nie zapominaj! Pędzimy dalej na pełnym gazie z pełnym bakiem rosnących pragnień, codziennych wrażeń, lecz one są szybsze i umykają gdzieś po drodze.   Zawsze przed nami  na przedniej szybie światłami mrugają, w oczy świecą, w głowie dziurę wiercą,  w kieszeni siedzą. Wszędzie ich pełno w samochodzie, w świetle, po ciemku i autostradzie. Trzeba się od nich w końcu uwolnić, by dalej nie gonić z nogą na gazie, z pełnym bakiem pragnień,  kolejnych wrażeń.   Gdy dobijemy do przystani i zatrzymamy się na dłużej, one się spełnią, w myśli i w sercu miejsce odnajdą, dając nadzieję na uwolnienie.

Z dnia na dzień

Gdy idzie ścieżką życiowych trosk, zgarbiony własnym losem, ziemi niemal dotyka, dźwigając wielki kosz, to tak jest nim przeciążony, że ledwo dźwiga go i ledwo dźwiga własny wzrok, utkwiony pod tym koszem. Wbija go wciąż we własne ślady, gdzie nic wyczytać nie może, bo w nich nie zdoła dostrzec, że ponad nim jest jeszcze coś, coś więcej, co mu pomoże, co wyprostuje plecy, co wyprostuje każdy los. Pozwoli unieść głowę wyżej, ujrzeć ten ciężar w innym świetle, lecz on zgarbiony idzie, pod własnym koszem trosk, który go z każdym dniem do ziemi bardziej gnie. W takim stanie dojrzeć nie może , że gdzieś ktoś nad nim jest, że gdzieś ktoś nad nim czuwa i w takim stanie nie ujrzy, gdy jego wzrok wpatrzony jest, tylko we własnej drogi krąg, Gdzieś w głębi serce tylko kołacze i nieraz chciałoby spojrzeć w górę, lecz trudno jest mu uwolnić je, nawet na jedną, małą chwilę. Zbyt mocno uwięzione, pod tą codzienną, życiową postawą, ukryte pod tym ciężarem i choć tak pragnie, wyjść nie może, już n...

Jesień

Słońce się schowało, wiatr się zerwał z rana i choć lato jeszcze trwało, jesień zza okna wyjrzała. Spieszno  jej się tak zrobiło, gna przez pola, drogi świata, jakby jak najszybciej chciała, zabrać całe ciepło lata. Drzewa z liści ogołocić, chmur na niebie nagromadzić, i jesiennym deszczem  wszystkie głowy schłodzić. Zmyć z nich wszelkie troski, z wiatrem rozwiać niepokoje, aby serca mogły już spokojnie, rozpogodzić życie swoje.

Można

Odwrócić czasu bieg, poznać przyczynę i odkupić skutek. Wrócić tam, gdzie cała natura żyje w zjednoczeniu. Rośnie i rodzi w spokoju i zgodzie,  bez ciągłej walki o kawałek siebie,  mocą prawdy i miłosierdzia, które górują ponad materią. Ocalić czas ukradziony Nic się na stało, będą krzyczeć z dali, z uśmiechem przyklejonym do niemej maski, co kryje wyraz nierozpoznany. Mali, zbyt mali niech se radzą sami, gdy się znajdą między młotem, a kowadłem- nim w sercach nastąpi  czas odmiany i rozprzestrzeni na  świata  strony  .  -- Można przyzwyczaić się do wszystkiego, nawet do tego, co razi mrozem i łatwo zapomnieć  najważniejszego. Ale, gdy stanie się, co stać się musi, gdy wczas się nie zapobiegnie, nie  sposób powrócić  do tego,  co było tak kiedyś potrzebne.

Pośród natury

Zdrowe, dorodne owoce rosną w gniazdach swoich, drzewo je w swym łonie rozwija i poi. Pod opieką rodzica i czystej natury nie zniszczy zaraza ani inna plaga, gdy natura je chroni i w sobie rozmnaża. Zdrowym sokiem karmi, uodpornia na ciosy, aby ktoś obcy nie zniszczył i nie zauroczył. Zły język nie dokuczył, ostrzejszy od noża, boleśnie pokaleczył i wyrzucił poza.... Aby się nie potłukły, nie zniszczyły urody, choć nie wygląd najważniejszy i piękne odzienie, lecz najważniejsze spokojne i czyste sumienie.

W potrzebie czasu

Burzliwe chmury krążą po błękicie. Sięgają po horyzont, pokrywają całą przestrzeń nieba, jakby chciały odmienić bieg czasu, sprostać wymogom chwili. Tylko pieśń przebija się przez nie. Rozprasza ciemne chmury, oddając cześć tym, co idą pod wiatr ze śpiewem, który unosi się w przestrzeni, w tkliwych dźwiękach płynących dokoła, woła, jak tęskni za domem. Przypomina o każdym, kto z dala od rodzinnej ziemi, w tęsknocie i walce o nią, wylewa z serca wspomnienia, by istnieć w pamięci i oczekiwaniu na pokój w sercu i całej ziemi.

Małe chwile

Przydarza się taki dzień nieraz, który zbiera każdą chwilę wspomnienia. Wystarczą  za cały bukiet jesienny, gdy jaśnieją wszystkimi kolorami tęczy i wpasowują na nowo w obieg dzienny. W każdej z nich można zobaczyć dawne odbicie, jak w żywym zwierciadle, całe swe życie. Choć różne chwile w nim się przeplatają, to można wydobyć je na światło dzienne, odnaleźć w nich całe  bogactwo i w cieple ich ogrzać dni  jesiennej słoty.

Na swój sposób

Na wschód, na zachód  z zachwytem cielęcym. Ile oglądać się można? Wczoraj, dziś - do utraty tchu. Czas przerwać łańcuch ułudy. Nowy oddech złapać i z własnym językiem na ustach iść pewnie teraz, jutro i nie zatracić siebie. Niech echo serca prowadzi przez labirynt dni. Odkryć moc, co drzemie w nich i wolnym być.

Ocalić drozda

Sypnęły się kary, jak z worka bez miary  i osiągnęły szczyt szczytów, więc kto podejmie się drozda ocalić,  ten sam się może spodziewać kary. Ukarać drozda, że się ośmielił zbudować gniazdo na miarę swej miary  i wyposażyć po swojemu, a tak nie wolno pod groźbą kary. Za mały, by się sam obronić? Więc trzeba nałożyć na niego karę, że się odważył sam sobie być panem.  Nie można mu na to pozwolić,  by inni nie poszli za jego przykładem. Ale,  jest jedno ale...  Trzeba koniecznie drozda ocalić,  nawet, jak boli, by mógł swobodnie  wić własne gniazdo według swej woli.

Czasu bieg

Czas wolny, bezpieczny, regeneruje od środka, łagodzi spojrzenie, pozwala wsłuchać się w coś więcej, niż upływające godziny, tysiące spraw ważnych jeszcze wczoraj . Pozwala zajrzeć głębiej. Usłyszeć, jak bije serce, jak krąży myśl. Usłyszeć i dojrzeć sens, zachwycić się nim, odróżniać dar jego i piękno . Patrzeć i widzieć, słuchać i słyszeć w spokoju, który wypełnia myślą, trwa zapisany w pamięci po przyszłość. Biegnie łagodnie, gdy pozwolimy mu biec swobodnie, nie gonić utraconych chwil, a wsłuchać w nie,  odnaleźć cel . Dojrzeć coś więcej niż przemijanie . Chwile bywają piękne, lecz zbyt są krótkie, by nimi żyć. Ważne są wszystkie, zebrane w jedno, byłe, obecne i przyszłe dni, złożone z nich . Można odnaleźć w nich wiedzę i myśl, która pozwoli lepiej żyć, nie tylko dziś, lecz jutro, pojutrze. Chwile bywają piękne, nie każda jednak, lecz każda kolejna może być piękna. Życie nie toczy się chwilą, a ciągiem ich , nie zdobyczą wypełnione, a myślą, słowem, uczynkiem spełnion...

Dzień jak co dzień

W ogrodzie zorza już od poranka rozpala światła w sercu jasne i już nie sposób trwać w ciemności, gdy dzień nadchodzi jasny i pogodny. Czas wstać i wraz z nim ruszyć w drogę po krętych ścieżkach świadomości i nie potykać się bezwiednie, a pewnie dążyć ku światłości. Nim gwiazdy wzejdą, czas nadejdzie i myśl zapłonie niczym one, by także w nocy iść spokojnie i nie zbłądzić z niepokojem. Pamięć wzrokowa utrwala obrazy, słuchowa myśli i dźwięki   Słuchając w ciszy, można uchwycić dźwięk najdrobniejszy, nim wzrok dotrze w dane miejsce.   Przy zamkniętych oczach słuch się wyostrza i każdy szelest dociera lepiej. Każdy dźwięk wyłapuje wyczulone ucho .   Słyszy muzykę o świcie, jak trawy i drzewa wiatr kołysze, głos łagodny rozchodzi się wokół, szeleszczą liście.   Tak śpiewa ziemia i świat jej wtóruje. Wstaje powoli, plecy prostuje, unosi głowę, otwiera oczy i widzi światło, i nasłuchuje.   Dzień się budzi, wstaje nowy. ...

Wiedzie, wodzi, powozi

Otwarte okno na świat, na rozum, siła przebicia na teraz, gdy serce przemówi, z ufnością w dobro wybiera.. Wciąż jest potrzeba ratować, wspierać, gdy woda, ogień zagraża lub bieda. Nim rozum przemyśli, serce w ogień wejdzie, wyciągnie z biedy. Na wzór Miłości wszelki trud podejmuje w chwilach pokoju, w chwilach zagrożenia poświęci siebie. Każdy ma rozum, serce, wybór, może ujawnić moc miłości w sobie, gdy mimo pozornie lepszego wyboru wybierze to, co serce dyktuje. Sprawdzi sam siebie, dojrzy, zrozumie i zwycięży, nie podda najlepszego w sobie. Głuchy na prawdę jest jej pozbawiony Nie wystarczy otwarty rozum, gdy obraca się wokół własnych pojęć, jak otworzy się naprawdę, zrozumie po co tak hojnie został wyposażony. Nim wiatr rozwieje, deszcz zmoczy, myśl pnie się, opada, boje swe toczy, niczym ptak leci, przysiada, niczym motyl w płatkach ukryty, zakochany w kroplach rosy, w porannych chwilach ciszy, w źdźbłach trawy osiada. Na chwilę zamienia się w wiersz, który przechadza...

Do rzeczy

Rzecz w tym, ile co znaczy, do czego służy, ile energii pochłonie, czasu, nim się wysłuży, zniknie w zapomnieniu. Rzecz w tym, co dobre, warte poznania, i nie gra roli, ile zajmie czasu, nim się ujawni, zdobędzie uznanie. Rzecz w tym, by trzymać się odważnie dobrego planu i w zgodzie być na dziś, na zawsze z własnym sumieniem. . Rzecz w tym, ile się wagi temu nada, czy rzecz się uzna za całą wagę, i się zapomni mądrego planu. Rzecz w tym, by twarz zachować do końca, w trakcie mieć na każde spotkanie i nie ustawać na drodze do dobra. Rzecz w tym, co dziś jest nadal ważne i jutro nadal będzie rozwiązaniem, całkiem do rzeczy na pierwszym planie.