Myślę, że każdy czegoś poszukuje w swym życiu. Nie wystarczą rzeczy, które nas otaczają. Zapewne dużo znaczą ludzie, a nawet często to oni są najważniejsi w naszym życiu doczesnym, nawiasem mówiąc w moim są najważniejsi. Ale jest też to coś w sercu, w głowie, co nie pozwala zaprzestać na tym, co jest widoczne, namacalne. Potrzebne jest jeszcze coś, co nas wzywa, nawołuje, byśmy nie zaprzestali na tym, nie stali w miejscu, a szli wciąż do przodu i szukali — piękna, dobra, szczęścia poza tym co widoczne. Myślę, że to coś (piękno, dobro, szczecie…) jest bardzo blisko, nie koniecznie musimy objechać pół świata, nie koniecznie musimy podróżować, opuścić swych bliskich, tak przecież potrzebnych nam do życia. Może wystarczy zajrzeć głęboko w samego siebie, w innych obok nas, w świat, który jest blisko nas "nasz świat i nie tylko, ten mały, w którym sami się obracamy', a ten wielki, który zagłada do nas okiem obiektywu i już nie musimy wychodzić mu naprzeciw, bo to on do nas prz...