Przejdź do głównej zawartości

W biegu z falą

Można poczuć siłę swą lub nie i poddać, 
by niosło życie  bezwolnie
niczym nurt rzeki, lub osiąść siłą woli swej
 i nie poddać jej nurtowi.

Na falach rzeki wiele rzeczy płynie, 
pod obfitym naporem łatwo jej ulega, 
a ona unosi, co napotka na drodze, 
zabiera, co nie stawia oporu, 
poddaje swemu biegowi.

Większe kamienie nie dają się porwać, 
wciąż leżą na drodze, 
choć je tarmosi, próbuje ponieść jak inne przedmioty, 
które ulegają jej przepływowi.

Im większy, tym trudniej go unieść, 
by popłynął z jej falą, choć ona uparcie, 
wciąż szarpie, tarmosi, by porwać ze sobą, 
lub zetrzeć na drobniejszą miazgę.

Omywa stale, aż staje się biały, rzeźbi i szlifuje, 
aż staje się gładki, przezroczysty prawie, 
jednak leży przykuty do miejsca, 
jak ona uparcie, nie ulegając jej kaprysowi, 
by niosła go, lub porzuciła po drodze, zbędnego w swej walce.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cytaty wybrane

Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten, kto daje. Jan Paweł II Czujesz się osamotniony. Postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest jeszcze bardziej samotny. Jan Paweł II Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. Jan Paweł II Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Jan Paweł II Być człowiekiem oznacza mieć wątpliwości i mimo to iść dalej swoją drogą. Paulo Coelho [...] wielkość Boga objawia się w rzeczach prostych. Paulo Coelho [...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi. Paulo Coelho Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia, którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę. Paulo Coelho Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Jan Twardowski A gdy serce twe przytłoczy myśl, ż...

Wiosenne kwiaty

Wielkanocny pacierz

ks. Jan Twardowski   Nie umiem być srebrnym aniołem –  ni gorejącym krzakiem –  tyle Zmartwychwstań już przeszło –  a serce mam byle jakie.   Tyle procesji z dzwonami –  tyle już Alleluja –  a moja świętość dziurawa  na ćwiartce włoska się buja.   Wiatr gra mi na kościach mych psalmy  jak na koślawej fujarce -  żeby choć papież spojrzał  na mnie - przez białe swe palce.   Żeby choć Matka Boska  przez chmur zabite wciąż deski –  uśmiech mi Swój zesłała  jak ptaszka we mgle niebieskiej.   I wiem, gdy łzę swoją trzymam  jak złoty kamyk z procy –  zrozumie mnie mały Baranek  z najcichszej Wielkiej Nocy.   Pyszczek położy na ręku  sumienia wywróci podszewkę –  serca mojego ocali  czerwoną chorągiewkę.