Przejdź do głównej zawartości

Posty

W leśnych poszyciach

Tuż po drodze rozrasta się gaj zielony, który w gąszczu swym zawiera tyle treści, co tajemnic niezgłębionych. Jednak warto nieraz dobyć je i poznać, aby z czasem je oswoić i swobodnie móc rozpoznać. I choć cisza w nim zalega, jednak gdy się w nią zasłuchać, niknie i w odgłosy się wypełnia, które szemrzą, szepczą, grają i cykają, dając najwspanialszy koncert pośród gaju. I z tych dźwięków się wyłania obraz stały, który łatwo jest odebrać, gdy się wsłucha, łatwo objąć i zrozumieć tę muzykę, co wypełnia czystym dźwiękiem przestrzeń całą. Nie jest wszak to trudne wcale, gdy się zechce w niej odnaleźć i zapomnieć, że czas biegnie ciągłym cwałem . Wtedy staje się to łatwe i wspaniale, dni powszednie zamieniają się na stałe, w dni niezwykłe, pełne treści i pogodnych między nimi wszelkich spotkań. Nieraz dobrze się obudzić w samej ciszy i rozejrzeć po jej stopniach dookoła. Spojrzeć na ten widok żywy i bogaty, w każdym miejscu już od rana oświetlony. W niej powitać drzewa, kwiaty,...
https://ridero.eu/pl/books/chwile_z_wierszem/

Można

Człowiek człowiekowi darem, bratem, przyjacielem Na wspólnej drodze, własnej ścieżce, można iść z trudem, lecz niekoniecznie. Tam, gdzie się ścieżki krzyżują nawzajem, jeden drugiemu jest przyjacielem, lejże jest o wiele. Łatwiej też z wiarą, bez lęku o siebie, odnaleźć miejsce, pomocne słowo, przyjazne dłonie idących obok. Łatwiej też z wiarą, że ścieżka nie zboczy, a pewnie prowadzi dzięki odwadze i pomocy, która w potrzebie nie zawiedzie. Ciemność się kończy, gdzie jasność zaczyna Można narzekać i nic nie robić, czekać aż samo się za nas zrobi. Można poszukiwać i znaleźć w sobie, iskrę, co serce rozgrzeje, wskaże drogę. Można ją wciąż rozpalać w sobie i dzielić się tym, co powstanie. Można odnaleźć światło obok, w innych odszukać, co idą drogą, lecz tylko czekać nijak nie można, bo wtedy serce ciemność ogarnia.
Zapraszam do zapoznania się z moim nowym tomikiem wierszy  :)

Czasu bieg

Jedno drzewo, drugie, trzecie i kolejne rośnie wszerz i do góry, rozrasta się w las ogromny, coraz wyżej, coraz dalej, aż dociera w miejsce stałe i zostaje. Na początku piękny, zdrowy, czy w gorączce goni motyle na łące i szybszy jest od motyli. Śpiewa, tańczy, nic nie może mu zaszkodzić, daj mu Boże. Nic nie może go powstrzymać, bawi się więc i rozgrywa, aż dochodzi do połowy i stopniowo rozpoznaje i zdobywa coraz więcej i dociera coraz dalej. Krąży wokół i zagląda, i poznaje coraz bardziej, chociaż idzie coraz wolniej. Coraz trudniej się porusza, w końcu widzi już dokładnie, co miał poznać i wystarczy mu to chyba, bo przystaje nawet wtedy, kiedy inni go mijają, już nie spieszy się, nie ściga. A gdy ktoś mu obiecuje, że mu sił przysporzyć może (w probówce wyhodowanej). Nie, dziękuję — mówi tylko i łatwo mu to przychodzi. Rezygnuje, nie chce biec już tak jak inni, więc zostaje sam na drodze. Może obok są podobni, lecz on sam na sam już z sobą się rozlicza i pogrąża cały w sobi...

Takie małe, a tak wielkie

Biały płatek buzi, jasny o brzasku, o wschodzie słońca, rozjaśniony niewinnością dziecięcą. Usłysz tę muzykę, posłuchaj, to świerszcz, grajek polny kołysankę nuci dziecku w kołysce, usypia je czułym wdziękiem lekkiego smyczka. Dzieci usypiają najchętniej przy anielskiej muzyce, ich dusze są jasne jak żywe płomyczki ze źródła samego, ich serca jak płatki świeżej róży. To śpiew anielski w nich gra o poranku życia, to jest muzyka czystego niemowlęctwa, miłości pełna, którą przynoszą z sobą na ziemię.