i gubi je pośród tysiąca spraw,
tych, którzy wciąż po cichu wierzą,
że ktoś podaruje im miłość, wskaże cel.
Czekają w tłumie podobnych sobie
i krzyczą bezgłośnie w ciszy swych serc,
lecz świat w swej pogoni
ma uszy otwarte na inny dźwięk.
By znaleźć odwagę potrzebną do życia,
kryją tęsknotę pod maską niemocy.
Malują twarze z cichą nadzieją,
że pod makijażem ukryją smutek.
Szukają sposobu, by zaistnieć,
szukają bliskości, ciepła, dotyku,
a gdy go nie ma — znaczą swe ciała,
kolczykują, doklejają rzęsy
i już nie wiedzą, co czują.
Nie wiedzą, dlaczego
nawet najbliżsi ich ignorują,
gdy w swej pogoni zapominają,
że są blisko siebie, a wciąż coraz dalej.
Może ktoś spojrzy głęboko w oczy,
pokocha, przytuli, po prostu zrozumie,
po co te maski, tatuaże, zmiany?
A oni chcą tylko nie zginąć w tłumie.
Szukają miłości w oczach innych,
lecz taka zmiana od tych oddala,
którzy uciekają od sztucznych masek,
spod których nie widać prawdziwych twarzy.
Chcą być piękni, pewniejsi siebie,
lecz to przynosi odwrotny skutek.
Zamiast bliskości zostają sami
w świecie, co biegnie coraz dalej
w poszukiwaniu szczęścia,
tam gdzie go nie ma.
Szczęście jest blisko drugiego człowieka,
lecz nie dociera do głębi serc,
które w samotności przestają czekać.
A świat ucieka coraz dalej,
jakby bał się własnego sumienia.
Zostają tylko pytania bez odpowiedzi:
- Gdzie się podziały słowa, które koją,
niosące z sobą moc ocalenia?
tych, którzy wciąż po cichu wierzą,
że ktoś podaruje im miłość, wskaże cel.
Czekają w tłumie podobnych sobie
i krzyczą bezgłośnie w ciszy swych serc,
lecz świat w swej pogoni
ma uszy otwarte na inny dźwięk.
By znaleźć odwagę potrzebną do życia,
kryją tęsknotę pod maską niemocy.
Malują twarze z cichą nadzieją,
że pod makijażem ukryją smutek.
Szukają sposobu, by zaistnieć,
szukają bliskości, ciepła, dotyku,
a gdy go nie ma — znaczą swe ciała,
kolczykują, doklejają rzęsy
i już nie wiedzą, co czują.
Nie wiedzą, dlaczego
nawet najbliżsi ich ignorują,
gdy w swej pogoni zapominają,
że są blisko siebie, a wciąż coraz dalej.
Może ktoś spojrzy głęboko w oczy,
pokocha, przytuli, po prostu zrozumie,
po co te maski, tatuaże, zmiany?
A oni chcą tylko nie zginąć w tłumie.
Szukają miłości w oczach innych,
lecz taka zmiana od tych oddala,
którzy uciekają od sztucznych masek,
spod których nie widać prawdziwych twarzy.
Chcą być piękni, pewniejsi siebie,
lecz to przynosi odwrotny skutek.
Zamiast bliskości zostają sami
w świecie, co biegnie coraz dalej
w poszukiwaniu szczęścia,
tam gdzie go nie ma.
Szczęście jest blisko drugiego człowieka,
lecz nie dociera do głębi serc,
które w samotności przestają czekać.
A świat ucieka coraz dalej,
jakby bał się własnego sumienia.
Zostają tylko pytania bez odpowiedzi:
- Gdzie się podziały słowa, które koją,
niosące z sobą moc ocalenia?
ciekawe
OdpowiedzUsuń