Przejdź do głównej zawartości

Między wieżą a sercem

Na szczycie z waluty zasiadło ich dwoje,
jeden dzieży koronę, a drugi zbroję.
Z berłem w dłoni władca rozkazy wydaje,
zbrojny w milczeniu liczy apanaże.

Obaj walczą o jedno, ramię przy ramieniu,
by utrzymać pozycję na szczycie wieży,
którą wznieśli na wspólnej macierzy.

Lecz jej fundamenty powoli się sypią,
bo zabrakło dwóch ważnych wsporników.
W mrok je odrzucono, w cień zapomnienia,
w lęku przed czystym głosem sumienia.

Mądrość z Sercem łączą swe siły,
by służyć tym, co u jej podnóży,
w zamian za wysiłek i trud codzienny
dostają okruchy spadające z wieży.

Gdy wieża w końcu runie bezradnie,
z gruzów dobiegnie bicie serca -
nie dla korony, nie dla chwały,
lecz aby coś ważnego ocalić.

Powoli wszyscy wyjdą z ukrycia,
by zacząć nowy rozdział życia.
Z mocnych kamieni, co w pyle przetrwały,
wzniosą dom wspólny na opoce skały.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cytaty wybrane

Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten, kto daje. Jan Paweł II Czujesz się osamotniony. Postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest jeszcze bardziej samotny. Jan Paweł II Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. Jan Paweł II Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Jan Paweł II Być człowiekiem oznacza mieć wątpliwości i mimo to iść dalej swoją drogą. Paulo Coelho [...] wielkość Boga objawia się w rzeczach prostych. Paulo Coelho [...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi. Paulo Coelho Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia, którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę. Paulo Coelho Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Jan Twardowski A gdy serce twe przytłoczy myśl, ż...

Wiosenne kwiaty

Wielkanocny pacierz

ks. Jan Twardowski   Nie umiem być srebrnym aniołem –  ni gorejącym krzakiem –  tyle Zmartwychwstań już przeszło –  a serce mam byle jakie.   Tyle procesji z dzwonami –  tyle już Alleluja –  a moja świętość dziurawa  na ćwiartce włoska się buja.   Wiatr gra mi na kościach mych psalmy  jak na koślawej fujarce -  żeby choć papież spojrzał  na mnie - przez białe swe palce.   Żeby choć Matka Boska  przez chmur zabite wciąż deski –  uśmiech mi Swój zesłała  jak ptaszka we mgle niebieskiej.   I wiem, gdy łzę swoją trzymam  jak złoty kamyk z procy –  zrozumie mnie mały Baranek  z najcichszej Wielkiej Nocy.   Pyszczek położy na ręku  sumienia wywróci podszewkę –  serca mojego ocali  czerwoną chorągiewkę.