Przejdź do głównej zawartości

Nawiasem mówiąc



Można coś przyjąć za dobrą monetę,
odpowiedni moment, można odłożyć na trochę,
na potem, na dalszy etap, na dno szuflady.
Można na żywo relacjonować:
na forum, na niby, naprawdę,
cieszyć się wszystkim na dobre, na złe
lub nieco mniej, lecz zawsze.

Można tak wiele, aż się nie mieści
w żadnym przedziale, rzędzie, urzędzie,
we śnie, na jawie, czasem wystaje
poza krawędzie i dzień dzisiejszy,
czasem przechodzi na kolejny i jeszcze dalej,
plan odleglejszy.
Na kiedyś, na potem,
gdy czas pozwoli, potrzeba się znajdzie,
by wrócić z powrotem ku temu,
co było całkiem zwyczajne.

Można zapomnieć z czasem,
jak w międzyczasie coś ważniejszego 
wydarzy się, na żywo, na teraz, na później, 
na niby i całkiem realnie. Można wszystko,
co warte było i w danej jest chwili,
by tym sposobem, w widocznym już dziele
poskładać, zainwestować lub zmieszać do cna,
czy trochę mniej, niemniej oficjalnie.

Można odsunąć, odtrącić, zapomnieć,
co wczoraj było nadzwyczajne
lub całkiem, całkiem, niczego sobie.
Czasem powrócić można, gdy nic na zawsze
być nie musi i nie ma przymusu
na uprzątniecie generalne
lub trwanie przy jednym, sztywnym procesie.

Zależy, czy kiedy i z czego przyjdzie zrezygnować
lub jeszcze raz zaryzykować,
odczekać tę chwilę, odwlec, zmotywować,
gdy właśnie dziś to jest na topie.

Można więcej niż się czasem zdaje,
gdy dzień kolejny z humorem wstaje,
z nowym się budzi zapasem sił,
pogodnym i jasnym dążeniem do chwil,
w których zadanie każde wychodzi,
każdy szczegół i ciężar każdy przy tej okazji
staje się lekki nadzwyczajnie.

Można w kolejnej upewnić się sprawie,
odmienić przez dany natenczas przypadek
i przyjąć na serio to, co wyjdzie na wierzch,
za furtki i bez niej stanie najpewniej.

Legalne na tyle, że będzie można zawsze przejrzeć,
przybliżyć, obejrzeć, objąć, rozwiązać
i dojrzeć odbicie w prostym zwierciadle,
na monitorze, w papieru stercie,
zależnie jakie narzędzie się weźmie.

Można tak wiele, a im więcej, tym wyraźniej ujrzeć,
docenić wszelkie możliwości, dojrzeć w nich
co naprawdę dobre lub chociaż na teraz
ma to coś w sobie, ten urok, co wzrok przykuwa,
myśli i widzi, na przyszłość licuje.

Cały ten obraz, który ważny się zdaje,
każdy w nim detal poniekąd, mimo
że tylko ułamkiem, chwilą niewielką
w codziennym widoku na dziś powstaje,
rodzi się w toku rzeczywistości,
nadchodzi z uwagą, stara na tyle,
ile ma w sobie i biegnie, i żyje.

Spacerem lub biegiem można wiele dojrzeć,
nim nadejdzie chwila prawdziwych rozwiązań,
można przelecieć obok nich i dotrzeć gdzie już się było.
Wszystko zależy, jak się ułoży, pozna i zechce
trochę przyłożyć, w sprawie do przodu, nigdy do tyłu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cytaty wybrane

Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten, kto daje. Jan Paweł II Czujesz się osamotniony. Postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest jeszcze bardziej samotny. Jan Paweł II Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje. Jan Paweł II Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Jan Paweł II Być człowiekiem oznacza mieć wątpliwości i mimo to iść dalej swoją drogą. Paulo Coelho [...] wielkość Boga objawia się w rzeczach prostych. Paulo Coelho [...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi. Paulo Coelho Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia, którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę. Paulo Coelho Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Jan Twardowski A gdy serce twe przytłoczy myśl, ż...

Wiosenne kwiaty

Wielkanocny pacierz

ks. Jan Twardowski   Nie umiem być srebrnym aniołem –  ni gorejącym krzakiem –  tyle Zmartwychwstań już przeszło –  a serce mam byle jakie.   Tyle procesji z dzwonami –  tyle już Alleluja –  a moja świętość dziurawa  na ćwiartce włoska się buja.   Wiatr gra mi na kościach mych psalmy  jak na koślawej fujarce -  żeby choć papież spojrzał  na mnie - przez białe swe palce.   Żeby choć Matka Boska  przez chmur zabite wciąż deski –  uśmiech mi Swój zesłała  jak ptaszka we mgle niebieskiej.   I wiem, gdy łzę swoją trzymam  jak złoty kamyk z procy –  zrozumie mnie mały Baranek  z najcichszej Wielkiej Nocy.   Pyszczek położy na ręku  sumienia wywróci podszewkę –  serca mojego ocali  czerwoną chorągiewkę.