Na szczycie z waluty zasiadło ich dwoje,
jeden dzieży koronę, a drugi zbroję.
Z berłem w dłoni władca rozkazy wydaje,
zbrojny w milczeniu liczy apanaże.
Obaj walczą o jedno, ramię przy ramieniu,
by utrzymać pozycję na szczycie wieży,
którą wznieśli na wspólnej macierzy.
Lecz jej fundamenty powoli się sypią,
bo zabrakło dwóch ważnych wsporników.
W mrok je odrzucono, w cień zapomnienia,
w lęku przed czystym głosem sumienia.
Mądrość z Sercem łączą swe siły,
by służyć tym, co u jej podnóży,
w zamian za wysiłek i trud codzienny
dostają okruchy spadające z wieży.
Gdy wieża w końcu runie bezradnie,
z gruzów dobiegnie bicie serca -
nie dla korony, nie dla chwały,
lecz aby coś ważnego ocalić.
Powoli wszyscy wyjdą z ukrycia,
by zacząć nowy rozdział życia.
Z mocnych kamieni, co w pyle przetrwały,
wzniosą dom wspólny na opoce skały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz